Kinga Brandys odbiera życzenia od jednego z przyjaciół

Kinga Brandys od lat związana z TVP Szczecin, autorka programów morskich, z powodzeniem prowadziła programy dla młodzieży, sporo swojej dziennikarskiej pracy poświeciła zdrowiu. Kilka dni temu w Książnicy Pomorskiej odbył się benefis Kingi, który przyciągnął sporą grupę dziennikarzy, przyjaciół oraz współpracowników.

W pewnym momencie zaczęłam się trochę bać tego spotkania - mówi benefisantka - Kinga Brandys. Niestety przybywa mi lat i odpowiedzialność za słowo staje się jeszcze cenniejsze. Chce wypaść jak najlepiej. Tremy nie mam, ale to co dzisiaj odczuwam to bardziej napięcie, które potęgowane jest odpowiedzialnością za to co powiem i jak wypadnę, czy nie zapomnę spraw bardzo istotnych. Mam też świadomość kto będzie na sali i do kogo będę mówiła. Tutaj nikogo się nie oszuka. Nie da się przejść przez wiele spraw na skróty. Na widowni zasiądą ludzie z którymi tworzyłam wymyślone przez siebie materiały, będą ludzie którzy dzięki mnie trafili do zawodu oraz moi przyjaciele i współpracownicy tym bardziej odpowiedzialność jest większa.

Pomimo wzruszeń i łezki w oku benefisantka trzymała się dzielnie. Opowiadała o materiałach tworzonych w stoczni podczas strajków, wspominała pracę z ekipami technicznymi i operatorami kamer. Z wielkim przejęciem i wzruszeniem opowiadała o katastrofie promu Heweliusz. Z tym wydarzeniem związana była emocjonalnie, gdyż ojciec Kingi pływał jako kapitan żeglugi wielkiej, a bohaterka spotkania sporo czasu spędziła na morzu jako dziennikarz i jako człowiek pracujący w załodze. To dramatyczne morskie wydarzenie było dla niej wstrząsem, a życie spłatało jej takiego figla, że na zimno i z dystansem w sposób bardzo rzeczowy musiała o tej tragedii opowiadać. Wspominała programy tworzone w TVP Szczecin przy jej współpracy. Sporo czasu i wspomnień poświęciła współrealizowanym przez siebie programom o zdrowiu.

Dziennikarz to nie jest zawód - mówi Kinga Brandys - to raczej należy nazwać powołaniem lub misją. To jest potrzeba mówienia prawdy choćby ta prawda była niewygodna. Trzeba być obiektywnym, nie wolno pokazywać swoich preferencji, nie wolno dać się sprzedać! Trzeba ciągle dbać o to by twój przekaz był jasny, zrozumiały, obiektywny. W swojej pracy miałam momenty wypalenia myślałam, że już nic nie jestem w stanie zrobić, praca była moim drugim domem. Pracowałam od poniedziałku do niedzieli, dziecko mnie nie widziało, a mąż zaczął się buntować. Jednak się pozbierałam i jakoś dałam radę, chyba z nienajgorszym skutkiem.

Trzeba przypomnieć, że Kinga Brandys jest też autorką książki o morzu, aktualnie pracuje jako rzecznik prasowy Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. Benefis przy współpracy z Książnicą Pomorską zorganizowało Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej ”Pomorze Zachodnie”, a spotkanie poprowadziły Anna Kolmer - przewodnicząca SDRP ”Pomorze Zachodnie” i wiceprzewodnicząca SDRP „Pomorze Zachodnie” Helena Kwiatkowska.

Tekst i foto: Andrzej Wiśniewski