Rozmowa Anny Kolmer z Elżbietą Bruską, która od kilkunastu lat próbuje mieszkańcom naszego reginu przybliżyć postać hrabiny

Anna Kolmer - Kim jest Elizabeth von Arnim…

Elżbieta Bruska - Angielską pisarką, znaną i czytaną do końca swego życia - od debiutanckiej  powstałej jeszcze w czasach wiktoriańskich „Elizabeth i jej ogród”, do ostatniej „ Mr Skeffington” z roku 1941. Pisarką, której książki po latach zapomnienia od prawie trzech dekad są wznawiane w różnych językach, która rzesze nowych czytelników zdobyła także po drugim odcinku drugiej serii bijącego rekordy popularności w świecie serialu angielskim „ Downton Abbey”, nadawanego przez polskie stacje telewizyjne  w godzinach prawie nocnych. A co najważniejsze dla mnie, była pisarką, która na literackie wyżyny weszła mieszkając w małej podszczecińskiej wiosce Rzędziny (wówczas Nassenheide)  w gminie Dobra, powiecie Police, która kolejnymi książkami tutaj pisanymi  do 1908 roku ugruntowywała swoją literacką pozycję w świecie. W ostatnich latach ukazało się kilka  książek jej poświęconych, w tym najnowsza biografia, sporo też publikacji literaturoznawców z uniwersytetów od Kanady po Australię o Wielkiej Brytanii nie wspominając.

19 alet

Szwajcarski dom pisarki

Anna Kolmer – Jak trafiła Pani na historie hrabiny?

 - Szukam śladów Elizabeth od kilkunastu lat, od czasu gdy opowiedziała mi o niej Lisaweta von Zitzewitz, miłośniczka i znawczyni historii Pomorza, która kiedyś w Kulicach pod Nowogardem prowadziła „Akademię Europejską”, ośrodek spotkań polsko- niemieckich. Dostałam od niej niemiecką wersję debiutanckiej książki „ Elizabeth i jej ogród” i zaczęłam sobie tłumaczyć ciekawa, jak żyło się Angielce na obcej ziemi, potem Lisaweta sprezentowała mi dwie biografie - jedną napisaną przez Angielkę, drugą przez niemieckie autorki i je też zaczęłam sobie przyswajać. I pamiętam ten dzień o godzinie 4 rano w 2003 roku, gdy skończyłam pisać swój pierwszy artykuł o Elizabeth do wielkanocnego wydania „Kuriera Szczecińskiego”. Miałam poczucie, że odkrywam coś  absolutnie nowego i nieprawdopodobnie ciekawego. Od tamtego czasu napisałam wiele artykułów. Po 2011 roku, gdy „ Elizabeth i jej ogród” wydrukowało wydawnictwo Ewy Malinowskiej - Grupińskiej, dalej drążyłam ślady Elizabeth i trafiałam na coś nowego. Odkryłam kościół w Buku, do którego nie dostały się niemieckie biografki, opisany przez Elizabeth w jej debiutanckiej powieści. Pozostał ten sam ołtarz ambonowy z którego pastor ciskał gromy na Anglików patrząc na siedzącą w loży hrabinę, są opisywane zakurzone anioły, empora z której można było uciec do pomieszczenia, gdy kazania były za długie. W Buku dzięki inicjatywie pani wójt Dery i pieniądzom duńskiej fundacji Oticon stanął pierwszy w świecie pomnik pisarki otoczony różanką, następny odsłonięto przed Urzędem Gminy w ub. roku. Wywołało to niekłamaną radość członków stowarzyszenia imienia Elizabeth von Arnim, które powstało dwa lata temu w Londynie. Nie powiem, że miło mi było, gdy zobaczyłam na ich stronie mój artykuł na ten temat przedrukowany z „Kuriera Szczecińskiego”, przetłumaczony na angielski przez slawistę z Australii. Wiele życzeń serdecznych popłynęło stamtąd do Dobrej, do pani wójt i jej zespołu za pomysł i organizowanie Festiwalu Róż zainspirowanego osobą pisarki, która w swoim ogrodzie miała bardzo dużo kwiatów, ale najwięcej róż. W tym roku odbył się piąty festiwal.

Anna Kolmer – Festiwal wpisał się w kalendarz imprez kulturalnych naszego regionu, inspiruje do działania lokalne samorządy.

Elżbieta Bruska - Ten festiwal i osoba Elizabeth nie tylko inspiruje do różnych działań w gminie, on doprowadził do nawiązania bardzo ciepłych kontaktów z mieszkańcami sąsiadującej niemieckiej gminy Blankensee, to też ważne. Gmina Dobra wydała też drugą książkę Elizabeth, którą przetłumaczyłam - „Samotne lato” - za co kłaniam się nisko pani Derze. W niej też Elizabeth pisze o swoim życiu w tych okolicach.

— ….. a jaką kobietą była Elizabeth

- Bardzo ciekawą kobietą, której życie to gotowy materiał na kilka opowieści. To była nie tylko świetna pisarka, ale też kobieta o silnym charakterze. Wprawdzie pozycja hrabiny dawała jej pewne przywileje, ale też musiała mieć silny charakter, żeby dążyć do swoich celów. Była żoną Niemca, a to też ograniczało ją na początku - bez zezwolenia męża nie wolno jej było nawet jeździć do Londynu,  nie miała prawa do swoich pieniędzy zarobionych na pierwszych książkach a były to naprawdę duże kwoty. W ogóle o prawa kobiet dopominała się prawie w każdej książce. Prawie w każdej jest coś z jej życia.  A już na pewno ludzie ją otaczający. Grimmige czyli Gniewny z jej najbardziej autobiograficznych książek to jej mąż. W książce „Vera” rozprawiła się ze swoim drugim małżeństwem z Francisem Russellem, który najpierw oskarżył ją przed sądem o kradzież mebli, a potem nie chciał dopuścić do publikacji tej książki. Po jej wydaniu brat Francisa, znany filozof i matematyk, który z Elizabeth przyjaźnił się do końca życia powiedział do synów „Chłopcy, nie żeńcie się z pisarkami”. Na każdą książkę rzucali się najpierw jej znajomi i rodzina analizując kogo tym razem przedstawiła. Ponieważ była sławna, pisały o niej gazety angielskie i amerykańskie, plotkowały salony.

   I tak też było z trzecią książkę, którą przetłumaczyłam „Wszystkie psy mojego życia”, którą wydało Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Pomorze Zachodnie przy finansowym wsparciu Gmin Dobra, Police i Starostwa Polickiego, za co serdecznie dziękuję. Tam wprawdzie pisze o ukochanych psach, ale także o swoim życiu i otoczeniu.

okładka

     W latach 90. ukazały się polskie tłumaczenia dwóch książek - „Czarowny kwiecie” i „Mr Skeffington” - pod tytułem „ Urodziny Fanny”. Moje trzy książki traktuję jako swój skromny wkład  w popularyzację Elizabeth  i obfite  źródło biograficzne, bo planuję książkę  o życiu Elizabeth tutaj, na Pomorzu. Odnalazłam jej potomków w Ameryce, także prawnuczkę w Niemczech, która obiecała że odpowie mi na pytania, jakie będę miała pisząc o jej prababce. I szukam dalszych śladów. W przyszłym roku przypada okrągła rocznica powiem - olśniewającego - debiutu hrabiny z Rzędzin i jej stowarzyszenie w Anglii przygotowuje się do obchodów, jak mnie powiadomiono. Też myślimy już o tym.

Ponieważ od ub. roku sporo osób pyta o najnowszą książkę to mogę na razie tylko powiedzieć, że aktualnie jest do kupienia w  Inkubatorze Kultury, w siedzibie Stowarzyszenia Dziennikarzy przy al. Wojska Polskiego 90 we wtorki i czwartki w godzinach 11- 14. Prowadzimy rozmowy z księgarniami.