Odeszła od nas Maria Bartczak.  Marysia, jak mówili wszyscy  z nią zaprzyjaźnieni. Dobry, życzliwy dla innych człowiek. Odeszła od nas w  nocy z poniedziałku na wtorek. Trudno uwierzyć.

    Była świetną dziennikarką - po studiach na szczecińskiej Akademii Rolniczej, Podyplomowym Studium Dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, prawie międzynarodowym na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu. Praktykowała w niemieckiej telewizji, od 1990 roku  w świetnym zespole  „ Wiadomości” TVP  kierowanych przez jednego z najlepszych polskich dziennikarzy Jacka Snopkiewicza, od którego - jak zawsze wspominała - nauczyła wiele.  Do Szczecina przyjechała za głosem serca, a środowisko  dziennikarskie poznało Marię Bartczak jako  rzeczniczkę prasową wojewody Marka Tałasiewicza. Poznało od najlepszej strony. Na początku lat 90. ub. wieku  media (a było ich więcej niż dzisiaj) uwolnione spod cenzury, niezależne od rządzącej władzy i polityki wreszcie mogły mówić pełnym głosem i krytykować do woli. Dochodziło do starć dziennikarzy z władzą, także wojewódzką i tu Maria Bartczak wykazywała swój ogromny profesjonalizm; potrafiła rozmawiać z dziennikarzami, była w końcu jedną z nas,  jednocześnie znakomicie wywiązywała się ze swej roli rzecznika. Znała doskonale język niemiecki, zajmowała się też kontaktami międzynarodowymi.   

    Przez lata utarło się przekonanie, że praca rzecznika kończy karierę dziennikarską, ale dla Marii Bartczak to stanowisko było odskocznią do kariery. W  1999 roku wygrała w Warszawie trudny konkurs, została korespondentką TVP w Niemczech i wtenczas poznała ją polska widownia. Przekazywała często z Berlina relacje, bo  ówczesne „Wiadomości” chętniej, niż dzisiaj  korzystały z pracy swoich korespondentów; ciekawe, rzeczowe, świetnie spuentowane Współpracowała z niemiecką telewizją i „Kurierem Szczecińskim".  I pozostała życzliwą koleżanką. Pomagała, gdy ktokolwiek z dziennikarzy zamierzał przeprowadzić  w Berlinie z kimś wywiad.  Przez dziewięć lat nadawała korespondencje z każdego miejsca w Niemczech, gdzie wydarzyło się coś ważnego, żaden z  polskich korespondentów nie mógł pochwalić się dłuższym stażem. To świadczyło o tym, jak ceniono profesjonalizm  Marii Bartczak. Gdy potem przez cztery lata była rzecznikiem Ambasady Polskiej w Berlinie, nadal można było liczyć na jej koleżeńską pomoc w nawiązywaniu kontaktów w Berlinie.

Fot. 1 Marysia.JPG

 Maria Bartczak była najdłużej pracującą korespondentką TVP w Niemczech.   

W sierpniu 2011 r. Maria Bartczak została dyrektorem  i redaktorem naczelnym TVP3 Szczecin. To było sześć lat ciężkiej, bardzo odpowiedzialnej i stresującej pracy. I nagle odeszła. I trudno się wciąż z tym pogodzić.  Za wcześnie odeszłaś Marysiu.

(eb)

 

Marysia 2

Taką Cię zapamiętamy

Fot. E. Bruska