Stowarzyszenie Dziennikarzy RP „Pomorze Zachodnie” wraz z Książnicą Pomorską, do kalendarza przedsięwzięć kulturalnych miasta wprowadziły, już jakiś czas temu, nową formę działań. To benefisy zasłużonym dla miasta, regionu, kultury. Cieszą się dużym zainteresowaniem i liczną obecnością gości.  Tym razem, w piątek 16 marca sala im. Zbigniewa Herberta wypełniona była po  ostatnie miejsca. Na benefis połączony z wodowaniem książki „Dogonić horyzont” autorstwa kpt. ż.w. Zbigniewa Saka przybyło liczne grono zaproszonych gości; ludzie morza, pasjonaci literatury marynistycznej, przyjaciele, dawani współpracownicy kapitana, znajomi, rodzina ale także  przedstawiciele szeregu urzędów w tym Marszałkowskiego i Miejskiego w Szczecinie.

Nic dziwnego, bowiem kpt. Zbigniew Sak to osobowość nietuzinkowa, znakomity menedżer, którego pasją zawsze było budowanie na Pomorzu Zachodnim silnego ośrodka żeglugowego. Całe swoje zawodowe życie poświęcił morzu. Kapitan jest współinicjatorem żeglugi promowej przez Bałtyk, współtwórcą Polskiej Żeglugi Bałtyckiej w Kołobrzegu, ale przede wszystkim człowiekiem, który umiłował morze. Imprezę zgrabnie przeprowadziły dziennikarki: Anna Kolmer i Helena Kwiatkowska.

Uroczystość rozpoczęto od ceremoniału morskiego, wybicia „czterech szklanek”, którego dokonał kpt. ż.w. Wiktor Czapp. Laudację wygłosił kpt. doktor habilitowany nauk technicznych Jacek Trojanowski, pracownik Akademii Morskiej w Szczecinie. Przybliżył zebranym osobowość,  drogę życiową  oraz dokonania benefisanta. Edukację morską rozpoczął Zbigniew Sak w Państwowym Centrum Wychowania Morskiego na „Darze Pomorza”. Potem była Państwowa Szkoła Morska w Szczecinie - Wydział Nawigacyjny, i już w trakcie pracy, Politechnika Szczecińska,  Wydział Transportu Morskiego.

- Szlify kapitańskie zdobywa Z. Sak w wieku 28 lat, stając  się tym samym najmłodszym kapitanem w powojennej flocie handlowej, mówił kpt. Trojanowski. „Szkoła na morzu”, której był twórcą, przyciągnęła  ponad 15 tysięcy młodych ludzi z całej Polski. Dzięki niej licealiści mogli uczestniczyć w rejsach do Ystad, Kopenhagi, Helsinek, a tym samym połknąć bakcyla morskiego. Kapitan Sak skutecznie wynegocjował i doprowadził do finału zakup statków rzeczno-morskich, które docierały nawet do Paryża. Dzieckiem kapitana, wraz z doktorem  Wojciechem Popielą jest też bilet promowy stosowany w całej polskiej flocie promowej po dzień dzisiejszy, opracowany odrębnie dla pasażerów i samochodów ciężarowych. Osiągnięcia kapitana dla morskiej branży są trudno policzalne, bo jest  ich tak wiele, dlatego  byłaby zbyt długa do całościowego zaprezentowania. Dość powiedzieć, że benefisant działał także w zespole międzyresortowej komisji rządowej w ramach której, prowadził negocjacje z czeskimi, austriackimi, węgierskimi i słowackimi kontrahentami. Prace te w efekcie doprowadziły do zwiększenia przewozu ładunków polskimi promami.  

Podczas benefisu spłynęła  na wody czytelnicze druga książka jego autorstwa „Dogonić horyzont”, wydana przez  wydawnictwo „Pomorze” Stowarzyszenie Dziennikarzy RP Pomorze Zachodnie. Zgodnie z tradycją marynistyczną została ona skropiona różą zanurzoną w szampanie. Ceremoniału chrztu dokonała Bogumiła Sak, córka kapitana.

Autor opowiadał o swoich najtrudniejszych chwilach na morzu, dzielił się swoimi doświadczeniami i przeżyciami. Zdefiniował też plagi utrudniające funkcjonowanie bałtyckiej floty promowej w czasach siermiężnej rzeczywistości.  Ze wzruszeniem i ogromnym szacunkiem wspominał kapitana kapitanów Konstantego Maciejewicza, który w Szczecinie tworzył Szkołę Morską, która w ubiegłym roku obchodziła jubileusz 70-lecia. Wspominał  również niedawno zmarłego Ryszarda Kargera, długoletniego dyrektora Polskiej Żeglugi Morskiej. Pytań,  na które odpowiadał kapitan, ze strony przybyłych było wiele.  Pani Astrid Sternicka, osoba, która współpracowała na promach ze Zbigniewem Sakiem mówiła, że elegancja, dbałość o pasażerów i każdy szczegół podróży była dla kapitana zawsze najważniejsza. Jego bystrość umysłu, przewidywalność, wizja przyszłości sprawiała, że każdy z nas czuł się potrzebny i ważny, mówiła z wyraźnym poruszeniem.

Szefująca wydawnictwu „Pomorze” Janina Piotrowska podzieliła się spostrzeżeniami i oceną wspólnej pracy nad wspomnieniami kapitana. Podziękowała w imieniu zarządu Stowarzyszenia sponsorom za finansowe wsparcie „Dogonić horyzont”. Współfinansującymi wydanie książki były instytucje i przedsiębiorstwa: Polaris Maritime Services, Polska Żegluga Bałtycka w Kołobrzegu, Fundacja Pro Publico Mare, GAC Poland Sp. z o.o., Linie Żeglugowe Euroafrica,  Fairplay Towage Polska oraz Zarząd Morskich Portów Szczecin Świnoujście. 

Swoją pasję pisarską będzie dalej rozwijał Zbigniew Sak, o czym informował zebranych, a tematem kolejnej książki ma być wyczyn jednego z kapitanów, ratujący statek i załogę przed skutkami niszczycielskiego szalejącego huraganu.

Podczas uroczystości odczytane zostały dwa listy. List od drużyny harcerskiej z Sochaczewa, o której w swojej książce pisał autor, odczytała Ludmiła Kopycińska – przewodnik szczeciński. List gratulacyjny przesłał także kpt. ż.w. Ryszard   Pospieszyński, absolwent pierwszego rocznika szczecińskiej PSM, były wiceminister żeglugi.

Miłym artystycznym akcentem wieczoru był świetny występ Aleksandry Wojtachni – mezzosopran oraz Nicolasa Rendon’a – fortepian i skrzypce,  absolwentów Akademii Sztuki w Szczecinie. Zachwycił wszystkich. W  repertuarze artystów, jak na morskie wieczór przystało, dominowały morskie melodie.  Były pieśni ;  „Sailor”, „Portowe Światła”, „La Paloma”,  „Zachodni wiatr” , utwór „Na spokojnym ciemnym morzu” , Mieczysława Karłowicza oraz „Libiamo” z opery Traviata G. Verdiego. Nie zabrakło też  tańców w rytmie ulubionej przez kapitana La Palomy.

Kapitan Sak przekazał Stowarzyszeniu Dziennikarzy RP podarunek, marynistyczny obraz z motywem morza i latarni morskiej. Przewodnicząca Stowarzyszenia  Anna Kolmer w imieniu organizacji przekazała kapitanowi pamiątkowy medal oraz biało-czarwoną różę z okazji wigilii jego imienin a zebrani odśpiewali 100 lat. „Cztery szklanki” wykonane przez kpt. ż.w. W. Czappa oznajmiły zakończenie  uroczystości. Gratulacji, kwiatów i uścisków tego  wieczoru nie było końca.

Janina Piotrowska

Fot. Marta Kościucha i Janina Piotrowska