(rozmowa z Aleksandrą Gisges – Dalecką, artystką plastykiem, absolwentką ASP we Wrocławiu (specjalność tkanina artystyczna), reżyserem teatralnym, autorką scenografii teatralnych, kuratorem Festiwalu Tkaniny w Szczecinie).

- Jak wyglądała Pani edukacja ?

- Jestem szczecinianką, choć rodzice przyjechali tu z daleka. Skończyłam  Szkołę Podstawowa nr 64, później  VI Liceum Ogólnokształcące,  tam  spotkałam wspaniałych nauczycieli , takich belfrów z powołania, którzy mieli cierpliwość, wszystko potrafili wytłumaczyć, wszystkiego nauczyć i jeszcze z tego mieli frajdę.    W tzw. międzyczasie skończyłam  szkołę muzyczną , gdzie uczyłam się gry na pianinie i flecie poprzecznym, brałam udział w zajęciach grupy teatralnej - grałam w teatrzyku Domu Kultury „KOLEJARZ” i tańczyłam w zespołach DK „KORAB” (gdzie moja ciocia była choreografem).

- Rozumiem, że po maturze wybrała Pani studia o charakterze artystycznym ?

- Tak, ale dojrzałam do tej decyzji znacznie później. Najpierw były studia na Politechnice Szczecińskiej, Wydział Budowy Maszyn, inżynieria materiałowa, chemia polimerów. Jeszcze w trakcie  studiów zaczęłam szukać miejsca (uczelni)  gdzie będę mogła rozwijać swoje artystyczne pasje. Zostałam studentką Wyższej Szkoły Sztuki Użytkowej.  Ostatecznie zrobiłam dyplom  na Politechnice, później  rozpoczęłam pracę dydaktyczną na Wydziale Matematyczno – Fizycznym Uniwersytetu Szczecińskiego, gdzie  jako asystent inżynierii materiałowej  uczyłam studentów mechaniki i wytrzymałości materiałów, ale już wtedy wiedziałam , że dalej będę się kształcić. Ciągły kontakt ze sztuką, muzyką, moje własne pomysły to wszystko trudno było pogodzić  z pracą na uczelni . Zrezygnowałam więc  z pracy  zarobkowej na US i obsadziłam się w roli freelancera.

0E3A6708

- Gdzie Pani ulokowała swoje zainteresowania ?

- Rozglądając  się za pracą  w instytucjach artystycznych  trafiłam do Opery na Zamku za dyrektury Warcisława Kunca. Pracowałam w Dziale Promocji, takie były czasy, że robiło się wszystko co było w teatrze operowym potrzebne, więc mogłam wykorzystać wiele swoich dotychczas zgromadzonych umiejętności. Jednocześnie był to dla mnie  intensywny okres zbierania doświadczeń, które później w moim życiu zawodowym procentowały.  Próbowałam realizować swoje projekty artystyczne,  miałam portfolio ze swoimi pracami, ale napotykałam opór. Na przeszkodzie stanął  brak dyplomu liczącej się uczelni   artystycznej. Nie rozumiałam tego i nie akceptowałam, bo uważałam, że o moich umiejętnościach świadczy poziom  moich prac, a nie fakt posiadania lub nie,  dyplomu. Zdałam sobie sprawę, że nie mieszczę sie w schematach.                                                                                    

- I czym się to skończyło ?  

- Następnymi studiami, wybrałam studia na Akademii Sztuk Pięknych (specjalność tkanina artystyczna) we Wrocławiu, do którego raz  w tygodniu  przez kilka następnych lat jeździłam na zajęcia. Tam  miałam  doświadczonych, sławnych pedagogów. Obroniłam dyplom u Pani  Prof. Ewy Marii Poradowskiej – Werszler, ikony polskiej tkaniny, mającej ogromny dorobek twórczy, a w tym dorobku ponad 300 wystaw i 50. lat pracy artystycznej i pedagogicznej (Pani Profesor jest nadal czynnym pedagogiem).

- A po kolejnym dyplomie, tym razem artystycznej uczelni zajęła się Pani ?0E3A6943

- Teatrem. Razem z grupą przyjaciół: koleżanek  i kolegów ze studiów oraz sympatyków teatru stworzyliśmy we Wrocławiu teatr. IMPART to wielka instytucja wrocławska, która użyczyła nam sceny. My nie mamy nazwy własnej – wystarczą nasze nazwiska. Pierwsze nasze kroki to był nieistniejący już teatr off-owy TOTU na ul. Hubskiej we Wrocławiu. Obecny nasz teatr to scena alternatywna w porównaniu do państwowych scen teatralnych. Brak dotacji, brak stałej siedziby, własne utwory sceniczne, aktorzy amatorzy. Praca bez oglądania się na zegarek i koszty (realizacja projektu za własne pieniądze) – pasja i wspaniała atmosfera współpracy. W  listopadzie 2015 roku spektaklem pt. „Ubierz mnie w słowa” wygraliśmy otwarty konkurs  podczas gdy Wrocław był Europejską Stolicą Kultury. (Europejska Stolica Kultury Wrocław 2016 to cykl imprez, happeningów i wydarzeń kulturalnych we Wrocławiu w ramach przyznanego na rok 2016 tytułu Europejskiej Stolicy Kultury.   21 czerwca 2011 roku tytuł ten na rok 2016 został przyznany miastom: Wrocław w Polsce i San Sebastian w Hiszpanii – przypis redakcji).

0E3A6978

- Teatr IMPART istnieje i działa nadal?

- Teraz jako Teatr Gisges- Borowskiej. Przychodzą do nas  młodzi twórcy bez dyplomów:  aktorzy, scenografowie, muzycy,  modelki itd. Robiliśmy wspólnie pokazy mody w całej Polsce, wykorzystując różne nieoczywiste materiały np. kolekcję szklanych gorsetów. Te z kolei to wspólny projekt mój i artystki plastyczki  Liliany Borowskiej, mojej  przyjaciółki i współpracowniczki. Nasi aktorzy trafili następnie do profesjonalnych teatrów np. do Capitolu. Młodzi wciąż przychodzą do nas, a my im dajemy szansę zmierzenia się ze swoimi marzeniami, wychowujemy, kształcimy i wspólnie z nimi pracujemy. Nie ukrywam, że to ciężka ale dająca mega satysfakcję  praca.

28468726 1980312945553489 5149003306378461184 n

- Co dalej ? 

- Drugim naszym spektaklem jest  „Nadzieja”, operujemy w nim muzyką i gestem, opowiadamy o szeroko pojętym wykorzystywaniu dzieci. To trudny temat i mało kto go podejmuje. Spektakl miał premierę w grudniu 2017 roku, a publiczność wrocławska  obejrzała go w marcu na dużej scenie Teatru IIMPART w marcu bieżącego roku. Spektakl wywołał niezwykły oddźwięk społeczny . Mówiono i pisano, że „Wrocław zahuczał”.  Tak jak kiedyś tak i teraz każdy może przyjść i obejrzeć spektakl, zaproponować nam swoją pracę, wstęp na spektakle jest wolny. 

28685028 1980313242220126 5926235762382077952 n

- Z czego Pani żyje ?

– Ze zleceń, chałtur i pozyskiwanych grantów. Nie wstydzę się i nie boję przyjmować zleceń na organizację  np. ślubów, imprez, konferencji czy innych uroczystości rodzinnych , zleceń od ludzi doceniający indywidualną pracę ręczną,  proponuję i wykonuję oprawę  artystyczną całej imprezy (dekoracja pomieszczeń, stroje, kostiumy, gadżety, aranżacja przestrzeni itd.). Robię to najlepiej jak umiem, mam ekipę wypróbowanych współpracowników  a klienci są zadowoleni. Tak więc komercyjne zlecenia nie są mi obce, wykonuję je uczciwie z pełnym zaangażowaniem. Taki system pracy zostawia mi swobodę czasową i twórczą na realizację własnych wymarzonych projektów.

- Dziękuję za rozmowę i życzę sukcesów w realizacji  pomysłów artystycznych.

Rozmawiała: Helena Kwiatkowska    

Foto:  Sylwia Winiarska

 

Spotkanie  z Aleksandrą Gisges – Dalecką odbędzie się

30 października o godz.18.00

w szczecińskim Inkubatorze Kultury, al. Wojska Polskiego 90

(wstęp wolny).