Tyle pozytywnej energii ile słynęło od gościa wieczoru w Inkubatorze Kultury w ostatni wtorek października,  nie otrzymali  chyba nigdy dotąd uczestnicy spotkań „Przy Kominku” . A to za przyczyną Aleksandry Gisges-Daleckiej, szczecinianki, artystki plastyczki, specjalistki od tkaniny artystycznej, reżyserki   teatralnej i  scenografki teatralnej, kuratorki  Festiwalu Tkaniny, absolwentki Wyższej Szkoły Sztuki Użytkowej i szkoły muzycznej w klasie fortepianu i fletu poprzecznego. Ale to nie wszystko bo gość wieczoru, pani Ola jest także absolwentką  Politechniki Szczecińskiej (obecnie ZUT ) o specjalności Inżynieria Materiałowa na Wydziale Budowy Maszyn.

Spotkanie jak zwykle prowadził duet dziennikarski: Anna Kolmer i Helena Kwiatkowska.

Pani Aleksandra opowiadała o swoich  życiowych pasjach, tematach, które ją inspirują i „nakręcają” do działania i mobilizują do ciągłych poszukiwań. Mówiła, że wszystkiego czego się dotąd nauczyła przydało się jej w artystycznej twórczości. A wiele się uczyła dlatego, by nie być dyletantką, tylko zawsze profesjonalistką, w każdym przedsięwzięciu. Aby móc się zrealizować potrzeba mieć 10 procent  talentu i 90 procent włożonej pracy, przekonywała. Bez trudu wysiłku nie będzie pozytywnego finału, mówiła. Na  jej drodze pojawił się teatr, w  którym zatraciła się zupełnie. We Wrocławiu wraz z grupą przyjaciół stworzyła teatr IMPART.

- Pierwsze nasze kroki to był nieistniejący już teatr off-owy TOTU na ul. Hubskiej we Wrocławiu, opowiadała pani Ola. A obecny nasz teatr to scena alternatywna w porównaniu do państwowych scen teatralnych. Brak dotacji, brak stałej siedziby, własne utwory sceniczne, aktorzy amatorzy. Praca bez oglądania się na zegarek i koszty, realizacja projektu za własne pieniądze. Pasja i wspaniała atmosfera współpracy była zapłatą, która nas uskrzydlała. Jesienią 2015 roku spektaklem pt. „Ubierz mnie w słowa” wygraliśmy otwarty konkurs  gdy Wrocław był Europejską Stolicą Kultury.  Radość i utwierdzenie, że obraliśmy właściwą drogę owocuje po dziś dzień, mówiła Aleksandra Gisges-Dalecka.

 Teatr istnieje nadal. Obecnie jako Teatr Gisges-Borowskiej. Przychodzą tu młodzi twórcy:  aktorzy, scenografowie, muzycy,  modelki itd. Robią wspólne pokazy mody w całej Polsce, wykorzystując różne nieoczywiste materiały np. kolekcję szklanych gorsetów .Bawi malowanie tkaniną. Kolejnym spektaklem jest  „Nadzieja”, pokaz bez słów, gdzie operuje się jedynie muzyką i gestem. Dotyczy on problemów dzieci . Opowiada  o szeroko pojętym ich wykorzystywaniu. To trudny temat i mało kto się  go podejmuje. Spektakl miał premierę w grudniu 2017 roku, a publiczność wrocławska obejrzała go w marcu br. na dużej scenie teatru IMPART. Teatr, w którym z pasją działa nasza bohaterka, wychodzi też poza granice kraju. W Czechach, w Hradec Kralowe publiczność zachwyca się twórczością  naszych rodaków. Dlaczego? – bo pani Aleksandra to przecież wulkan pomysłów, tytan inicjatyw i pracowitości.

DSC 0857 2

Szczecińskim dzieckiem pani Aleksandry jest natomiast Festiwal Tkaniny, który przygotowuje od trzech lat z rzędu. I już wiadomo, że będzie jego czwarta edycja.

Podróże, to kolejny konik naszej bohaterki. Po matce odziedziczyła umysł ścisły, po ojcu marynarzu zapewne połknęła bakcyla poznawania świata. W Indonezji zgłębiała sztukę wykonywania batiku w specjalnej jego technologii. Afrykę natomiast pokochała za prostotę, bogactwo kolorów i naturalne  materiały których tam jest pod dostatkiem. Wszystkie zdobyte doświadczenia wykorzystuje pani Aleksandra w swojej pracy artystycznej, zarówno w teatrze, poezji ( pisze teksty do erotyków), tkaninie artystycznej, scenografii czy przy różnych aranżacjach.

Życie w całej swojej krasie ma nam dawać radość, przekonywała podczas spotkania „Przy Kominku” artystka Aleksandra. I coś w tym jest, bowiem wszyscy wychodziliśmy ze spotkania pogodni, radośni, uśmiechnięci z potrzebą częstszego takiego kontaktu.

DSC 0846 2

Tekst i zdjęcia;  Janina Piotrowska