Dzień krawata

Pula to najstarsze istryjskie miasto, założone w II w. przed Chrystusem jako rzymskie Polensium. Starożytni doceniali miejscowy klimat (ponoć Pula znaczy „wiosna”). Obowiązkowym punktem zwiedzania jest wzniesiony tuż przy nabrzeżu amfiteatr. Jest jedną z największych konstrukcji tego typu – w okresie świetności mógł pomieścić 23 tysiące widzów, którzy zasiadali na trybunach, by podziwiać walki gladiatorów i sycić się widokiem zamęczanych chrześcijan, rzucanych na pożarcie wygłodniałym bestiom.

Ale miało być o krawacie. Wiecie, że współczesny krawat wywodzi się od długich, kolorowych chust lub szarf noszonych dawniej na szyi w Chorwacji? Oczywiście, Francuzi mają odmienne zdanie. Ale po kolei.

W dawnych czasach, w Chorwacji, panował zwyczaj, że kobiety przed dłuższą rozłąką ze swoimi ukochanymi, obdarowywały mężczyzn pięknymi, bawełnianymi chustami. Założone na szyjach mężczyzn chusty, zawsze przypominały o miłości kobiet.

Założone na szyjach mężczyzn chusty, zawsze przypominały o miłości kobietPodczas parady zorganizowanej dla francuskiego króla Ludwika XIV, chusty chorwackich żołnierzy tak przypadły królowi do gustu, że zostały przyjęte do mody francuskiej arystokracji. Następnie moda na noszenie krawata przeniosła się do Anglii, a później do całej Europy. W taki sposób, krawat zyskał popularność i stał się symbolem mody na całym świecie. W 2003 roku, właśnie w mieście Pula powstał największy na świecie krawat, o powierzchni 10 tysięcy m², którym owiązany został wspominany na początku amfiteatr. Krawat tym samym trafił do Księgi Guinnessa i póki co, rekord czerwonego krawata z Chorwacji nie został jeszcze przez nikogo pobity.

Pula to najstarsze istryjskie miasto, założone w II w. przed Chrystusem jako rzymskie Polensium

Z 500 m na południe od amfiteatru wznosi się łuk triumfalny Sergiuszów z 27 roku p.n.e., upamiętniający miejscowy możny ród. Od XIX stulecia, kiedy zburzono pierwotne mury miejskie, obiekt stoi osamotniony. Przechodząc przez łuk i idąc dalej ulicą Sergijevaca, dochodzi się do rzymskiego forum – niegdyś serca społeczności Polensium, ze skupiskiem świątyń i budowli publicznych, gdzie toczyło się codzienne życie Rzymian. Również dziś przy placu rezydują władze miasta, a mieszkańcy i turyści przychodzą poplotkować przy kawie.

No właśnie, kawa. Miejscowi podkreślają związki miasta z irlandzkim pisarzem Jamesem Joyce'em, co jest pewnym nadużyciem, skoro mieszkał on tutaj tylko przez sześć miesięcy, zanim przeniósł się na północ do włoskiego Triestu, wyrzucając Pulę z pamięci jako „miejsce zapomniane przez Boga”.

Joyce po raz pierwszy przybył do Puli w 1904 roku z kochanką, Norą Barnacle, i utrzymywał się z nauczania angielskiego w miejscowej filii szkoły językowej Berlitza.

Dziś dawny szkolny budynek zajmuje zwykła kawiarnia, trafnie nazwana Uliks (Ulisses), od tytułu najsłynniejszego dzieła Joyce'a. Natomiast dawna kawiarnia Miramar, gdzie pisarz zwykł oddawać się rozmyślaniom, to dziś… magazyn meblarski.

Ale w Dniu Krawata nawet posągowy Joyce nie ośmieli się nie mieć tego „męskiego zwisu ozdobnego”.

pomnik Jamesem Joyce'a

Jarosław Molenda