kpt. Jacek Trojanowski

Stowarzyszenie Dziennikarzy Rzeczypospolitej Polskiej „Pomorze Zachodnie” wraz z Europejskim Centrum Kultury Stara Rzeźnia zorganizowały 7.06.16, ostatnie w tym roku spotkanie z cyklu „Przychodzimy … odchodzimy” w Starej Rzeźni na Łasztowni.

Gościem był doktor hab. nauk technicznych politechniki i uniwersytetu w Sankt Petersburgu, absolwent Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie (obecnie Akademia Morska) i jej obecny wykładowca, kapitan żeglugi śródlądowej, wychowawca wielu roczników studentów Akademii Morskiej – Jacek Trojanowski.

Spotkanie prowadziły pomysłodawczynie i realizatorki cyklu, dziennikarki: Anna Kolmer i Helena Kwiatkowska. Na ich prośbę J. Trojanowski opowiedział epizody z bogatej historii swojej rodziny - udokumentowane zdjęciami i dyplomami, patentami, listami i relacjami - historie życia dziadka, ojca i matki (dziadek oficer w przedwojennej armii polskiej zamordowany w Katyniu, ojciec absolwent szkoły morskiej w Gdyni, pilot morski, po wojnie szef pilotów w Szczecinie, matka po wojennym epizodzie w AK rozpoczęła po wojnie pracę w Polskim Radio w Szczecinie. Cała rodzina o XIV-wiecznej proweniencji  pochodzi z Kresów i posiada korzenie tatarsko, żydowskie, polskie i ukraińskie).

Dzisiejszy wykładowca AM ze swadą opowiadał o okresie kiedy musiał odejść ze swojej ukochanej uczelni, gdy zdobył uprawnienia rzemieślnika, rozpoczął produkcję deficytowych na rynku przedłużaczy, zmonopolizował rynek, dodatkowo w ciągu kilku lat opatentował 3 własne wynalazki z zakresu chemii (paliwa). Ten okres nazwał żartobliwie byciem prywaciarzem. Po powrocie na uczelnię dokończył doktorat i zajął się pracą dydaktyczną.

Od lat jego pasją, nie tylko zawodową, jest żegluga śródlądowa, szczególnie pasażerska. Ma wszelkie niezbędne uprawnienia, wymagane międzynarodowe certyfikaty, prowadził statki pasażerskie. Z Gdańska do Kaliningradu, po trzecim zawinięciu do Kaliningradu dostał kolejne uprawnienie. Jest to zwolnienie z obowiązkowego pilotażu. Może wchodzić i wychodzić z tego portu bez pilota. Przygotował się do tych rejsów także od strony turystycznej. W Internecie wynalazł mnóstwo fotografii przedwojennego Kaliningradu, zdobył książki, przewodniki, foldery. Dzięki temu, biegle znając angielski, rosyjski i niemiecki, mógł odpowiadać na wiele pytań pasażerów. Gdy nie prowadzi statków pasażerskich pływa na swym pupilu bowiem jest posiadaczem oldtimera, jachtu motorowego „Atut”.

J. Trojanowski jest także pomysłodawcą, współzałożycielem i działaczem  wirtualnego klubu absolwentów WSM. To właśnie duża grupa absolwentów  - kapitanów i oficerów zasiadła na widowni i wspominała z naszym gościem nie tylko czasy młodości, ale także cały zanikający kodeks zwyczajowy i honorowy studentów oraz absolwentów ich macierzystej uczelni. Wskazywano także na różnice w kształceniu studentów szczecińskich morskich uczelni co niestety często wiąże się z brakiem identyfikacji absolwentów ze swoją Alma Mater.

Spotkanie z J. Trojanowskim zakończyło się dyskusją o napisanej przez niego  książce pt. „morska.szczecin.pl”, książce o swoich kolegach z WSM, swojej rodzinie, miłości do marynarskiego munduru i historii uczelni. Ukaże się niebawem, prawdopodobnie będzie się składała z tradycyjnej okładki i pendriva. Jak nakazuje tradycja będzie oficjalnie „zwodowana”.

Tekst: H. Kwiatkowska
Foto: Adam Myśków