Na zdjęciu komentator stacji telewizyjnej Eurosport Karol Stopa

Zawód wyuczony prawnik, zawód wykonywany dziennikarz sportowy, znawca tenisa ziemnego komentator kanału sportowego Eurosport Karol Stopa – charakterystyczny, spokojny i wyważony komentarz, znajomość tenisa, wysoka kultura osobista.

Człowiek, który sam grywał w tenisa, szkolił zawodników. Po latach spędzonych na korcie zajął się dziennikarstwem i z powodzeniem przeprowadza kibiców przez meandry współczesnego tenisa komentując najważniejsze wydarzenia światowe w tej dyscyplinie sportu. Swoją karierę zaczynał w Kurierze Polskim, za sobą ma też TVP.

Karol Stopa od blisko dwunastu lat związany jest ze Szczecińskim turniejem tenisowym PEKAO OPEN. W trakcie imprezy pracuje jako spiker prowadzący najważniejsze pojedynki turniejowe oraz relacjonuje do mediów wydarzenia związane z turniejem. Karola Stopę zapytaliśmy o rolę komentatora sportowego we współczesnych mediach, rozmawialiśmy o współczesnym tenisie i wydarzeniach z tym związanych.

Andrzej Wiśniewski - Czy w dobie rozwoju współczesnej telewizji komentator jest potrzebny kibicowi przed telewizorem. Czy to już nie anachronizm?

Karol Stopa - Często się zastanawiam nad kwestią o którą Pan pyta. Współczesny przekaz telewizyjny jest tak doskonały, że to co przez lata było oprawą programu teraz  nie koniecznie musi być potrzebne. Myślę, że starsze pokolenie kibiców jest bardziej skłonne do tego by więcej dowiedzieć się o tym co się dzieje w trakcie trwania jakiegoś wydarzenia sportowego. Młodzi ludzi są bardzo niecierpliwi i dla nich to co przez lata było dla nas oczywiste, po prostu im przeszkadza.

Przez lata sposób komentowania telewizyjnego było nawiązaniem w części do komentarza radiowego, a to dlatego, że w Polsce nie ma tradycji telewizyjnego komentarza sportowego. Wielu sprawozdawców wywodziło się z radia i to oni narzucili nam styl komentowania, i stąd te barwne opowiadanie. Telewizja jest inna, powściągliwa, wymaga innego sposobu komentowania.

Oczywiście mieliśmy wielu wybitnych komentatorów radiowych: Bogdan Tomaszewski, Bogdan Tuszyński i wielu innych. Było się od kogo uczyć. Ostatnie lata jednak sprawiły, że pojawili się komentatorzy telewizyjni nie z zaciągu radiowego i komentują oszczędnie, powściągliwie, przekazując suche informacje, resztę pozostawiają obrazowi telewizyjnemu. Obawiam się, że dojdzie do tego, że komentator nie będzie potrzebny. W telewizji wszystko widzimy i słyszymy. Czy będzie co komentować? Nie wiem.

Karol Stopa - komentator stacji telewizyjnej Eurosport

A.W. Co pan sądzi o zapraszaniu przez sprawozdawców ekspertów. Często przeszkadzają, mówią nie składnie, robią zamieszanie?

K.S. Zapraszanie ekspertów jest sprawą złożoną i delikatną. Są eksperci i „eksperci” - jedni mają coś do powiedzenia i wnoszą wiele ciekawych wątków do relacji, a inni to koledzy zaproszeni po ostatnim spotkaniu. Wydaje mi się, że pojawienie się eksperta gaduły, który nic nie wnosi, to nie tylko wina komentatora lecz też szefów stacji telewizyjnych. W przypadku komentatorów i decydentów, którzy zapraszają ekspertów powinni mieć wyobrażenie na temat zaproszonego eksperta, dotyczy to jego wiedzy, erudycji itd.

A.W. Często w swoich relacjach z wydarzeń tenisowych dotyka Pan wielkiej komercjalizacji tej dyscypliny sportu. W jakim kierunku ta komercjalizacja zmierza?

K.S. Ubolewam nad faktem, że miliony dolarów zarabiają ludzie przebijający piłki przez siatkę i biegający po korcie. Wydaje mi się, że takie pieniądze powinni zarabiać naukowcy, którzy wymyślą lek na raka czy polecą na inną planetę. To co się dzieje przechodzi wszelkie wyobrażenia i tych pieniędzy przybywa. Proszę zwrócić uwagę jak wielu sportowców wraca na kort nawet grubo po trzydziestce, po kontuzjach, czy po zakończeniu kariery.

A dlaczego tak się dzieje? Jeżeli ktoś czeka z walizką pieniędzy tylko za nazwisko no to kto by się nie skusił. Komercjalizacja sportu zatraciła jego piękno. Zmienia sposób uderzania rakietą w piłkę, a trener i sponsor wymuszają by piłka leciała szybko i mocno, a czy ładnie? Bardzo często zawodnicy klepią te piłki aż do omdlenia bez finezji, polotu i sportowego zacięcia.

A.W. Z jaką nadzieją powinniśmy zakończyć tą rozmowę. Czy zmiany są nieuchronne?

K.S. Mam obawy co do przyszłości dziennikarstwa. Teraz wszyscy mogą być dziennikarzami wystarczy tylko zajrzeć do internetu. Oczywiście nie można jednoznacznie stwierdzić, że nie ma ludzi zdolnych i nieumiejących dobrze mówić i pisać. Niestety przyszłość należy do internetu, a tam już nie będzie miejsca dla ludzi pokroju Bogdana Tomaszewskiego wielkiego poety mikrofonu.

A.W. Dziękuję za rozmowę.

Tekst i foto: Andrzej Wiśniewski