dr Jerzy Pobocha podczas swojego benefisu

Jest znanym szczecińskim psychiatrą, najczęściej chyba występującym we wszystkich stacjach polskiej telewizji psychiatrą sądowym. Gdy tylko dochodzi gdzieś w kraju do głośnych zbrodni, dziennikarze wszelkich mediów wydzwaniają do niego z prośbami o komentarz, wyjaśnienie sprawy, którą często trudno zrozumieć zwyczajnemu człowiekowi. Jerzy Pobocha, doktor nauk medycznych, wybitny specjalista z dziedziny psychiatrii, biegły sądowy, także wykładowca akademicki, miał niedawno swój benefis w szczecińskiej Książnicy Pomorskiej współorganizowany ze Stowarzyszeniem Dziennikarzy RP „Pomorze Zachodnie”.

Badacze dusz - mówi się o lekarzach psychiatrach. Można powiedzieć nawet, że są swego rodzaju lekarzami pierwszego kontaktu, bo przecież wiele schorzeń ciała zaczyna się od choroby duszy. I ten temat dominował podczas wieczornego spotkania w Książnicy prowadzonego przez szczecińskie dziennikarki Annę Kolmer i Helenę Kwiatkowską; wiele uwagi poświęcono duszy przestępcy, bo jest to dziedzina dra Jerzego Pobochy. Była więc mowa o niuansach pracy psychiatry sądowego, jej nieznanych powszechnie, a jakże ekscytujących aspektach i niebezpieczeństwach czyhających, nie tylko ze strony bandytów. W latach 80. ub. wieku ktoś czynił starania, żeby doktor Pobocha trafił do więzienia. Ile trzeba mieć odwagi, żeby przeciwstawić się różnym środowiskom stając po stronie prawa i zwyczajnej ludzkiej uczciwości? Tak było, gdy zaczął razem z innymi specjalistami zwracać m.in. uwagę na dziwnie częste przepustki wydawane bandytom w szpitalach psychiatrycznych, które były dla nich schronieniami. Wychodzili i robili dalej swoje, spokojni, bo mieli „żółte papiery”. Wreszcie odpowiednie władze zabrały się za to, także za niektóre osoby z personelu szpitali w kraju i niektórych ordynatorów. A komu, jak nie wielu aresztowanym przestępcom naraził się wydając orzeczenie, że zwyczajnie symulują? A oni przecież tak doskonale opanowali tę sztukę.

- Uczyliśmy się ratem rozeznawać symulacje - przypomniała dr Ewa Kramarz, też znany psychiatra. Skończyła się pewnego razu epidemia „depresji utajonej”, na którą zapadali nasi mafiosi.

A polska nieustannie odradzająca się mafia to osobny rozdział pracy doktora Pobochy, o której można długo opowiadać. O swojej współpracy z bohaterem tego wieczoru mówiła dziennikarka śledcza Ewa Ornacka, autorka książki „Zrozumieć zbrodnię”, która jest długą rozmową obojga na temat chorych dusz. Usłyszeliśmy poza tym, o wielu innych ciekawych przypadkach, z którymi psychiatrzy sądowi mają do czynienia, m.in. próbach manipulowania nimi, wpływania na ich opinie, o wyrokach opieranych tylko na tezach biegłych „z listy”, traktowanych jako wyrocznie. Także o pojawiających się nowych zagrożeniach, zjawiskach, które powinny zaniepokoić odpowiednie instytucje oraz władze. Do nich należy powiększające się zjawisko zaburzeń psychicznych wśród dzieci i młodzieży. Brak odporności psychicznej spowodowanej różnymi aspektami, czy uznane już za nałogi - telefony komórkowe i komputery. Życie - młodych i starszych - spędzane pod absolutną władzą internetu, wpędza w choroby fizyczne i psychiczne. Do tego dochodzą jeszcze tzw. dopalacze; coraz więcej mamy w Polsce psychoz i przestępstw popełnianych pod ich wpływem. W Ameryce reguluje to przepis mówiący o tym, iż osoba popełniająca przestępstwo będąc pod wpływem dopalaczy, miała wcześniej zdolność do przewidzenia, co może się stać po ich zażyciu, więc odpowiada za to przed sądem. U nas jest to problem wciąż do rozwiązania.

Benefis z dr Jerzym Pobochą przebiegł bardzo szybko, tak ciekawe było to spotkanie. Wspomnijmy jeszcze, że pan doktor jest autorem 71 prac w pismach recenzowanych i 194 referatów wygłoszonych na krajowych i międzynarodowych konferencjach, autorem podręczników, w tym kodeksu etycznego biegłego sądowego. Obecnie zaczął prace nad bardzo ważną książką - psychiatrią sądową dla prawników. Będzie to bardzo potrzebny praktyczny podręcznik. I nadal śpieszy z pomocą wyjaśniając, tłumacząc, analizując trudne problemy i pomagając pacjentom w swoim gabinecie lekarskim. Stosuje terapię śmiechem, jak powiedział, opowiada swoim pacjentom dowcipy. To też leczy duszę, w organizmie uwalniają się endorfiny, a dobre psychiczne nastawienie poprawia fizyczną kondycję. „Tolerancja i śmiech” - wskazuje dr J. Poboczy na zasadę, którą się kieruje w swojej pracy i życiu.

Tekst: E. Bruska
Zdjęcia: Andrzej Wiśniewski

Benefis dra Jerzego Pobochy organizowany przez Książnicę Pomorską i Stowarzyszenie Dziennikarzy RP „Pomorze Zachodnie” w Szczecinie, prowadziły dziennikarki Anna Kolmer i Helena Kwiatkowska. Tradycyjnie miał on też piękną oprawę muzyczną, grali i śpiewali studenci Akademii Sztuki oraz uczniowie tutejszej szkoły muzycznej - Natalia Grzywacz, Kasia Druciarek, Patryk Kaźmierczak, Kuba Jóśko - podopieczni świetnej wokalistki jazzowej Jolanty Szczepaniak.