sekcja puzonów przy dyrygencie orkiestry siedzącym przy fortepianie

Dynamicznie, nastrojowo, wirtuozowsko i z dużym wdziękiem Glenn Miller Orchestra, ponownie przywitała się ze szczecińskimi miłośnikami muzyki jazzowej podczas świątecznego koncertu orkiestry 5 grudnia 2016 roku.

Koncert tak jak w roku ubiegłym, odbył się w „Sali Złotej” Filharmonii Szczecińskiej. Nie zawiodła również publiczność, która przybyła w komplecie nagradzając muzyków brawami na stojąco.

Tak jak w roku ubiegłym, orkiestra wystąpiła dwukrotnie jednego dnia. Świadczy to o tym, że muzycy lubią przyjeżdżać do Szczecina i mają świadomość, że swoim kunsztem muzycznym oraz repertuarem są w stanie przyciągnąć blisko dwa tysiące ludzi na koncert muzyki, której świetność przypadała na lata trzydzieste i czterdzieste XX wieku. Glenn Miller Orchestra to ewenement muzyczny w świecie jazzu. Od początku swojej działalności Wil Salden dyrygent i twórca holendersko - niemieckiej orkiestry postawił na repertuar, który gra się od święta, czy przy wielkich okazjach. Salden stworzył orkiestrę, która prawie w skali 1:1 wykonuje utwory legendarnego Glenna Millera, gdzie nawet partie solowe poszczególnych instrumentalistów są tak samo zagrane, jak grali je muzycy 80 lat temu. Jednak Glenn Miller Orchestra, która jest spadkobiercą twórczości legendarnego amerykańskiego puzonisty i band-leadera Glenna Millera gra nie tylko utwory tego artysty.

W program wplecione są utwory największych band-leaderów w historii jazzu: Counta Basiego, Dukea Elingtona czy też Benny Goodmana. Znakomitym uzupełnieniem koncertu są słynne amerykańskie piosenki około świąteczne „White Chrystmans”, „Jingle bels” i inne. W części wokalnej obok solistki Ellen Bliek na scenie śpiewają też muzycy grający w orkiestrze oraz leader Wil Salden. Trzeba przyznać, że kwintet wokalny złożony z muzyków i solistki brzmiał znakomicie. Słyszy się poczucie swingu a brzmienie vocalu przypomina momentami legendarny Manhattan Transfer. Przypomnijmy: Glenn Miller Orchestra to  klasyczny big-band, gdzie grają tylko instrumenty akustyczne bez sprzętu elektronicznego. Orkiestra jest lekko nagłośniona z mikrofonów korzystają też soliści. Trzeba wspomnieć, że utwory grane przez Glenna Millera weszły do repertuaru orkiestr dętych zarówno wojskowych jak i amatorskich. Nikogo już nie dziwi maszerująca orkiestra wojskowa grająca takie standardy Millera jak: „In the mood”, „American patrol” czy „Pensylwania 6-500”. Utwory te, przy aplauzie publiczności grane są pod wszystkimi szerokościami geograficznymi w różnych stylach, przez bardzo różne orkiestry i zespoły.

Pomimo, że my Polacy jesteśmy bardzo przywiązani do polskich Świąt Bożego Narodzenia i polskich kolęd /ponoć najpiękniejszych w świecie/ taki amerykański wieczór, jaki zaproponowała Glenn Miller Orchestra znakomicie wprowadza w nastrój świąt, spokoju i wrażeń estetyczno-słuchowych, których i przy choince nie będzie brakowało.

 

Tekst i foto: Andrzej Wiśniewski