Zespół ludowy z Korytowa

Na oryginalny pomysł rozśpiewania dzieci wpadli nauczyciele Szkoły Podstawowej w Korytowie im. Jana Pawła II w powiecie choszczeńskim. Z pomocą przyjaciół związanych z kulturą ludową, postanowili nauczyć dzieci śpiewania piosenek ludowych.

Okazało się, że w projekt dzięki członkiniom miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich zaangażowała się cała wieś poprzez organizację warsztatów rękodzielniczych, kulinarnych i tanecznych. Nauka śpiewania piosenek ludowych rozpoczęła się od nauki krakowiaka.

Po raz pierwszy z piosenkami ludowymi dzieciaki z Korytowa zetknęły się podczas zajęć, których celem było pokazanie im elementów tańca ludowego. Lepiej dzieci trafić nie mogły. Zajęcia prowadziła Halina Kluczewska, choreograf specjalista od nauki tańca ludowego. Pani Halina przez kilka lat była choreografem  znanego w regionie Zespołu Pieśni i Tańca „Stobniczanie” w Choszcznie. Zatem grunt pod poznanie muzyki ludowej młodzi mieszkańcy Korytowa mieli znakomity. Obserwując dzieci na próbach, nauczycielki wpadły na pomysł, by spróbować nauczyć je kilku piosenek ludowych i tak się to wszystko zaczęło.

Jedną z nauczycielek pracujących wtedy w Korytowie była Barbara Grzejszczyk, nauczyciel języka polskiego i bibliotekarz. - Nasze dzieci tak naprawdę w ogóle nic potrafiły śpiewać - mówi pani Barbara - Pamiętam kiedyś dzieciaki jechały na wycieczkę, to była zima, około świąt Bożego Narodzenia. Aby podróż się nie dłużyła miały zaśpiewać piosenkę. Zaśpiewały pół zwrotki kolędy i koniec. Okazało, że w smartfonach nie ma słów innych kolęd, nie znały też innych melodii zatem klops. Dzisiaj dzieciaki śpiewają piosenki ludowe aż miło, znają ich chyba z dziesięć. Śpiewają babcie, rodzice, dzieci a nawet kierowca w autobusie, który wozi dzieci na wycieczki. Nasza młodzież zauważa muzykę wokół siebie. U mnie to zarażanie dzieci piosenkami ludowymi wzięło się z tego, że przez wiele lat tańczyłam w zespole „Stobnicznie”, bardzo też kocham muzykę ludową.

Nauka piosenek ludowych to tylko jeden z elementów związanych z poznawaniem kultury ludowej przez nasze dzieci – mówi Agnieszka Czukiewska, dyrektor Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Korytowie. - Z pomocą miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich zorganizowaliśmy lepienie pierogów, wspólnie piekliśmy chleb na jubileusz szkoły, robiliśmy też ręcznie masło pokazując naszym dzieciom, że masło nie tylko kupuje się w sklepie. Jednak bardzo ważnym elementem tych działań było rozśpiewanie dzieci i chyba się nam to udało, a że tak jest świadczy o tym płyta z piosenkami ludowymi, którą nagraliśmy w ostatnim czasie.

Pomysł tej płyty wziął się z chęci zarejestrowania naszych działań muzycznych. Do współpracy zaprosiliśmy muzyka - akordeonistę Pawła Lemiesiewicza, który zaaranżował kilka znanych piosenek ludowych np. „Lipka”, „Czerwone Jabłuszko”, „Hej od Krakowa jadę”. Na płycie znalazło się siedem utworów śpiewanych przez dzieci, oraz dorosłych mieszkańców Korytowa i Choszczna. Przedsięwzięcie pomogli sfinansować: burmistrz Choszczna, RSP Rzecko, Fundacja „Dzieło Świętego Jakuba”. W nagraniu wzięli też udział muzycy z Choszczna. Przyjaciele pomogli nam w realizacji tej płyty. W przyszłości z naszymi pomysłami chcemy wyjść poza Korytowo.

- Realizacja tej płyty była dla mnie wyzwaniem – mówi Paweł Lemiesiewicz muzyk, akordeonista, aranżer. Jestem wychowany na muzyce klasycznej, aktualnie gram zupełnie inną muzykę, zatem twórczość ludowa była mi daleka. Dałem się jednak namówić, urzekła mnie spontaniczność mieszkańców Korytowa oraz dzieci i tak oto polubiłem muzykę, którą poznawałem razem z wykonawcami. Uważam, że pomysł wydania płyty jest  trafiony. Tak  zrealizowany projekt to zapis czegoś co może bezpowrotnie zaginąć, jednak dzięki mojej pracy i wielu ludzi zaangażowanych w realizacje tego projektu, piosenki przetrwają dla innych. Myślę, że robię coś ważnego.

Gdzieś na uboczu z dala od zgiełku, wszechobecnej komercji i szukaniu na wszystko pięniedzy urodził się projekt, który swoją prostotą zjednoczył mieszkańców Korytowa i Choszczna. I ma rację Agnieszka Czukiewska, dyrektor Szkoły Podstawowej w Korytowie, która skromnie mówi: "Realizując takie działania chcę pokazać dzieciom i ich rodzicom, że Korytowo to nie tylko popegeerowska wieś z przystankiem autobusowym. Korytowo to miejsce, które zasługuje na miano naszej małej ojczyzny”.

Tekst i foto: Andrzej Wiśniewski