Nie spodziewał się , że dziennikarze będą pamiętać . A pamiętali , że Bogusław Lis w sierpnia obchodził swój mały jubileusz pracy w Polskim Radiu Szczecin. Rzadko zdarza , aby w takiej instytucji jak ta można było przepracować 55 lat i nadal być czynnym pracownikiem .

W 1968 roku podjął pracę w Rozgłośni Regionalnej Polskiego Radia w Szczecinie. Przez dwa lata pracował jako konserwator urządzeń radiowych. Po 2 latach przeniesiono go do Działu Emisji ,w charakterze technika realizacji. Pracował przez wiele lat na stanowiskach : nagrań , w amplifikatorni na emisji , w studiu nagrań, realizując audycje. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku tworzył wspólnie z dziennikarzami tzw. żywe radio. Jego życiową pasja jest radio, odmieniane przez wszystkie przypadki.

W książce "Kulisy mikrofonu i ekranu" wydawnictwa Pomorze https://dziennikarze.szczecin.pl/.../831-kulisy-mikrofonu... tak w swoim tekście napisał o pierwszych latach pracy w radiu.

radio szczecin 55 lat pracy 01

Przez 55 lata pracy w radiu – wspomina Bogusław Lis, najwięcej dyżurów miałem z nieżyjącym już od lat Stanisławem Skrabarą i Aleksandrą Mazur. Pan Stanisław był już wtedy dojrzałym, a dla mnie młodego – wiekowym człowiekiem, a Ola była młoda jak ja. W tej sytuacji nie trudno było znaleźć wspólne tematy i zawsze było o czym pogadać. Poza tym Aleksandrę Mazur łatwo można było „nabrać” i wszyscy robiliśmy jej rożne kawały. Zresztą żarty i rożnego rodzaju figle, płatane sobie w pracy były wtedy na porządku dziennym i jak tylko była okazja, to wyżywaliśmy się w ten sposób.

Ola panicznie bała się myszy i szczurów, a był taki czas, gdy zagnieździły się w rozgłośni i chowały się w rożnych miejscach. Któregoś razu zrobiłem kulkę z papieru przywiązałem do niej nitkę i położyłem nieopodal miejsca gdzie siedziała. Zresztą była tak wpatrzona w telewizor, że nie wiedziała o bożym świecie.

Co jakiś czas pociągałem za nitkę powodując szuranie papieru na podłodze i powodując przeraźliwe okrzyki koleżanki, rozpaczliwie kulącej się na swoim miejscu i wypatrującej myszy, ktora w jej mniemaniu biegała po rozdzielni. Oczywiście, Ola zaklinała mnie abym szukał tego „gryzoniowatego” potwora, który ośmielił się wedrzeć do radia i nie pozwalał spokojnie pracować… a w tym przypadku, ponieważ były to godziny nocne i panował spokój, bo emisja już się skończyła, straszył ją uniemożliwiając oglądanie filmu. – Byłem jak głaz – wspomina Lis, nieczuły na prośby koleżanki, i pod pretekstem pomiarów łącz, dalej bawiłem się papierową kulką.

radio szczecin 55 lat pracy 02

Zdjęcia Katarzyna Krzywiec.