Przyjaciele

Zapraszam gorąco na moje spotkanie autorskie, które odbędzie się już za tydzień. Nadałem mu tytuł, bo każda figura, nawet retoryczna, powinna mieć swój strój: „To nie sama historia jest nudna, ale sposób, w jaki się o niej opowiada”.

    Do rzeczy: czwartek, 7 marca 2024 r. o godzinie 18. Gdzie? W unikalnej księgarnio - kawiarni Między Wierszami w Szczecinie ul. Stanisława Moniuszki 6 (czyli ulica przy Jasnych Błoniach). Mam nadzieję, że nie tylko Wy, ale i pogoda dopisze. Miejsce ciekawe na planie miasta, tworzy unikalny klimat, a serwowane tu łakocie nadają literackim spotkaniom niepowtarzalny smak, tak fizyczny, jak i duchowy.

     A teraz kilka słów o temacie przewodnim. Pretekstem będzie druga część sagi „Vakho”. Tym razem podtytuł brzmi: „Czerwone wrota”. Pewnie, o ile padną takie pytania, nieco ujawnię fabułę powstającej obecnie trzeciej części, tj. „Vakho. Ucieczka do piekła”.

     Każda z wymienionych powieści tworzy odrębną całość, tak że można je czytać osobno, a niekoniecznie wszystkie na raz. Ich wspólną osnowę stanowią losy polskich Kresów (niby daleko, a jednak blisko, bo Szczecin to też kresy, choć współczesne), coraz bardziej zapomnianych przez najmłodsze pokolenie. A także mało znana walka o przeżycie i tragiczne losy tych, którzy znaleźli się w sferze wpływów nowych i bezwzględnych władców Rosji. Brzmi niezbyt zachęcająco? Zapewniam, że treść powieści przynosi wiele niespodzianek i nie jest to nudne opracowanie historyczne, a historia stanowi jedynie tło opowieści.

     Kto skrzywi się, bo jednak nie lubi powieści, które nawiązują do faktycznych wydarzeń, a w lekturze przedkłada kryminały, romanse i inne "majteczki w kropeczki", pozwolę sobie przytoczyć słowa recenzenta znanego portalu (nawysokimobcasie.pl):

     - Choć historia wydaje się wielu osobom nudna, to trzeba pamiętać, że dotyczy ona każdego z nas. Świadczy o pochodzeniu i tłumaczy, skąd się tu wzięliśmy. Dlatego też to nie sama historia jest nudna, ale sposób, w jaki się o niej opowiada. A gdyby tak sięgnąć po książkę, która serwuje zaskakujące sceny i sprawia, że na twarzy pojawiają się wypieki?    

     Jeśli nadal nie przekonałem, to dodam, że trylogia w podtekście nasuwa odniesienia i  skojarzenia z obecną wojną w Ukrainie. A przynajmniej pozwala zrozumieć, dlaczego Rosja chce zdominować ten kraj i go zniszczyć. I dlaczego dwie nacje (tak, tak, kochani), ukraińska i polska (choć w historii skakaliśmy sobie do oczu), do dziś wywołują wściekłe reakcje tych, co zastąpili carów na Kremlu. „Vakho. Czerwone wrota” - to ponownie przytoczę opinię recenzentów - i pochwalę się nią, "napisana jest jędrnym językiem, a fabuła pełna dynamicznych, zmieniających się akcji i trzymająca od początku do końca w napięciu". Czy tak jest, sami się przekonajcie.

Pozdrawiam serdecznie i raz jeszcze zapraszam.

Marek Rudnicki